niedziela, 4 grudnia 2016

A w grudniu lubię...



W grudniowej odsłonie cyklu Lubię to postanowiłam podsunąć kilka pomysłów na okołokulinarne prezenty. Niektóre rzeczy już tu się pojawiały, ale tutaj pasują, no i niezmiennie je polecam.

1. Przezroczyste bombki. 

Pakuję do nich własnoręcznie upieczone ciasteczka lub trufle (np. te najłatwiejsze). Pomysł podpatrzyłam kiedyś świątecznym felietonie Marty Gessler w Wysokich Obcasach, więc gdy zobaczyłam te bombki w sklepie Tiger, od razu je kupiłam.

piątek, 2 grudnia 2016

Amarantus, członek elitarnego grona superfoods

Szarlotka z amarantusem

Od kilku tygodni czyszczę kuchenne szafki. Strzeżcie się, porzucone paczuszki fasoli, smutne puszki z karobem, mąki kokosowe (właśnie, czy ktoś ma pomysł na jej  wykorzystanie?), zalegające nasionka chia i inne spiruliny. W końcu padło na amarantus, którego kuchenna wegetacja była nudna i smutna, bo ciągle go odrzucałam na bok. Co by tu z amarantusem...? Z pomocą przyszła niezastąpiona Dominika Wójciak i jej "Ziarno" (o książce pisałam tutaj, polecam Wam gorąco crumble z chia i olejem kokosowym).

wtorek, 29 listopada 2016

Hm... hygge?

Nie  wiem, od czego zacząć, by nie zepsuć magii przytulności i nie wyjść na taką, co się czepia. Postaram się jak najdelikatniej wyłuszczyć mój punkt widzenia i zacznę od porównania: cała ta sytuacja kojarzy mi się z piosenką Gotye i Kimbry, Tą Którą Wszyscy Znają ("Somebody that I used to know"). Gdy po raz pierwszy usłyszałam ją w radiu, byłam zachwycona. Przez kolejne dwa tygodnie słuchałam jej z przyjemnością, mimo że zaczynało się we mnie budzić poczucie lekkiego przesytu. Po miesiącu miałam jej szczerze dosyć i byłam zła, że tak mi ją zobrzydzili przez ciągłe wałkowanie.

I tak właśnie jest z hygge, "duńską sztuką szczęścia", o której trzy miesiące temu prawie nikt w Polsce nie słyszał, a która w listopadzie szturmem wtargnęła na salony. Czytałam o niej z ciekawością, tak jak o skandynawskiej fice (przerwa na kawę w towarzystwie, najczęściej z czymś słodkim). Ale tak jak po lekturze tekstów o fice nie zaczęłam nazywać "fiką" moich "kawek" w koleżankami, tak nie określam mianem "hygge" moich drobnych przyjemności dnia codziennego. Dlatego, że to obce kulturowo określenia i dziwnie brzmią, gdy je zaszczepić na polski grunt. Po kilku tekstach poświęconych duńskiej sztuce szczęścia, zaczęłam czuć przesyt powszechną szczęśliwością z metką hygge.

niedziela, 27 listopada 2016

Retro miniatura z szuflady #9

Vintage cooking


Moja dzisiejsza retro miniatura z szuflady to wskazówki dotyczące kruchego ciasta. Pozwoliłam sobie na ten temat, bo w następnym wpisie mam dla Was kruche ciasto z... amarantusem. To już za momencik. Tymczasem spójrzmy, co pani Lucyna Ćwierczakiewicz radzi w temacie kruchego ciasta.

Uwaga co do ciasta kruchego używanego na mazurki. Wszelkie kruche ciasto pod mazurki używane jest daleko smaczniejsze, jeżeli do zwykłej proporcji masła, cukru, żółtek, araku, dołożyć na funt mąki 4 żółtka gotowane, które utarte na tarce wgnieść razem w ciasto.

Cytat pochodzi z książki "Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast" Lucyny Ćwierczakiewicz (1903 r.).

/Wpis z cyklu Vintage cooking, poświęconego starym, starszym i najstarszym przepisom. Więcej wpisów znajdziecie tutaj./

środa, 23 listopada 2016

Pasta z pieczonej papryki i orzechów włoskich

Włoskie orzechy
Kiedy spodziewam się gości w porze śniadaniowej, mam ochotę robić im szakszukę lub migdałowe croissanty. Kiedy przybywają w czasie obiadu i są to mięsożercy, najchętniej przygotowuję szybkie i bezproblemowe pieczone nóżki kurczaka z pomidorkami koktajlowymi i gniecionymi ziemniakami, dla bezmięsnych mam rodową czosnkową. Gdy goście przybywają wieczorową porą, robię kilka miseczek past, najczęściej w zestawie jest hummus (teraz króluje dyniowy), skordalia i baba ghanoush. 

Ostatnio stwierdziłam, że czas przełamać rutynę i z pomocą przyszła mi książka "Smaki Izraela", o której pisałam ostatnio (klik). Pasta z pieczonej papryki i orzechów włoskich to jest to! Zwłaszcza, gdy w domu czeka torba świeżutkich orzechów włoskich prosto z maminego ogrodu.
Pyszny hummus z orzechów

niedziela, 20 listopada 2016

Na mojej półce

Dzisiaj mam dla Was duży przegląd książek kulinarnych, które ostatnimi czasy ukazały się na rynku. Nie wszystkie z nich to zupełne świeżynki, a pozycje sprzed kilku miesięcy, ale warte są opisania. Tym razem książki podzieliłam na cztery kategorie: dla wegan i wegetarian, dla podróżników, dla poszukiwaczy wrażeń i varia, czyli te niesklasyfikowane. Możecie to potraktować jako małą ściągawkę jeśli chodzi o prezenty pod choinkę. Jeśli macie swoje typy, o których nie wspomniałam (nie licząc nowej książki Liski, Moniki Waleckiej i Jamiego Olivera, bo na te pozycje czekam), piszcie, jestem bardzo ciekawa, co polecacie!

DLA WEGAN I WEGETARIAN

piątek, 18 listopada 2016

10 profili do zobaczenia na Instagramie

Kiedy siedzisz na kanapie bez makijażu, w dresach i skarpetkach nie do pary, a twoje dziecko właśnie wyrzuciło wszystkie zabawki na podłogę, podarło gazetę i rozsmarowało resztę banana na podłodze i ubraniu, przeglądanie Instagramu bywa dołujące. Wymuskane wnętrza, uśmiechnięte mamy, piękne dzieci, cudowne podróże z perspektywy domowego armagedonu wydają się jakimś lepszym światem, ale przecież każdy z nas wie, że prawda leży pośrodku (rok temu tutaj pisałam o tym w kontekście macierzyństwa).

Niemniej jednak lubię ten instagramowy świat i dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka moich kont, które szczególnie lubię przeglądać. Jest ich oczywiście więcej niż 10, ale dzisiaj skupiłam się na mniej popularnych, które nie wszyscy jeszcze odkryli. I słowo wyjaśnienia: co do zasady nie przepadam za mocno wystylizowanymi zdjęciami, od kawek z ładnymi pocztówkami i misternie poukładanymi kwiatkami wolę ciekawie uchwyconą rzeczywistość, małą opowieść o czyimś życiu lub choćby okruszek jakiejś prawdziwej chwili. 

No to zaczynamy! Nicki autorów prowadzą do ich konta na Instagramie. To polecam ja, wlodarczyk.ania

https://www.instagram.com/mszafirowska/;

środa, 16 listopada 2016

Oswoić kompot jabłkowy

Kompocik z jabłek
Z ostatniej partii jabłek, które zebrałam podczas wyprawy w "krzaczory" (klik) ugotowałam dla Olusia kompot. Kiedyś byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiej maści kompocików, bo kojarzyły mi się ze słodkimi ulepkami, ale pewnego razu  mama przygotowała garnek tego napoju dla Olka. I chociaż gotowane jabłka to moja trauma z dzieciństwa, te antypatie smakowe się nie powtórzyły i Olek popijał go z wielką chęcią.

niedziela, 13 listopada 2016

Kremowa jaglanka z bananami

Kremowa jaglanka
Z kaszą jaglaną nie miałam miłości od pierwszego wejrzenia, długo  musiałam przekonywać się do jej smaku. Ostatecznie zaakceptowałam ją w kilku miejscach, w słonej wersji: jako część farszu do pieczonych warzywa (wersja z bakłażanem i jarmużem jest tutaj), część składową placuszków czy dodatek do jajecznicy (o jagielnicy Marty pisałam tutaj). Nie udało mi się polubić z jagłami w słodkiej wersji, wzdryga mnie na widok tych żółtych kuleczek z owocami czy dżemem. Próbowałam kiedyś budyniu jaglanego w wersji czekoladowej i owocowej i nie było to najmilsze wspomnienie dla moich kubków smakowych...

środa, 9 listopada 2016

Ciasto czekoladowe Audrey Hepburn

Brownie najlepsze
 Na dziś przygotowywałam wpis poświęcony kaszy jaglanej, ale w taki dzień potrzeba czegoś więcej niż kremowej jaglanki. Potrzeba ciepłego koca, pod który można się schować i przeczekać złe czasy, kota, który wskoczy na kolana i pocieszy mruczeniem, kieliszka czerwonego wina albo dużej porcji czekolady, która zmiecie z powierzchni ziemi wszystkie smutki, wysuszy pluchę, rozwieje szarość, zdmuchnie głupotę... Po prostu poprawi nastrój. 

Jedną z wielkich miłośniczek czekolady była Audrey Hepburn. Odkąd przeczytałam opowieść o gotowaniu Audrey autorstwa jej syna, Luca Dottiego ("Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie", Wyd. Literackie) miałam ochotę upiec jej ulubione ciasto czekoladowe. Ciekawiło mnie, czy Audrey lubiła ciężkie, lepkie brownies czy może raczej lżejsze, biszkoptowe wypieki z dodatkiem czekolady? Odpowiedź, która wyskoczyła z piekarnika, była zaskakująca, bo okazało się, że ciasto czekoladowe Audrey to idealne połączenie tych dwóch rodzajów wypieków. 

Linkwithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...